Spółka 2Riders pozyskała w sumie 600 tys. zł od 23 inwestorów. Była to pierwsza emisja crowdinvestingowa opublikowana na platformie Forc.ee. Czym emisja wyróżniła się na tle innych? Na czym polega nowe rozwiązanie prawne oferowane inwestorom? Wzorowaliśmy się na najlepszych, m.in. na YCombinator.
Od początku powstawania Forc.ee chcieliśmy stworzyć rozwiązanie, które będzie korzystało z dobrych praktyk funduszy VC, a także doświadczeń wielu founderów. Wywodzimy się ze sceny startupowej, twórcy Forc.ee to doświadczeni przedsiębiorcy i zarządzający funduszami inwestycyjnymi. Nasi eksperci to czołowe osoby związane z rynkiem startupów w Polsce i na świecie. Właśnie to doświadczenie chcieliśmy przełożyć do pierwszej emisji – 2Riders. Okazało się to dobrym pomysłem, bo spółka zdołała pozyskać planowane finansowanie i zaangażowanych inwestorów.
Nowy model prawny
To, na co zwróciliśmy szczególną uwagę, to stworzenie nowego modelu dla inwestorów crowdfundingowych. Na rynku często pojawiały się emisje i inwestycje crowdfundingowe, gdzie inwestor nie jest dostatecznie chroniony, a jednak powinien. Wykorzystana przy 2Riders konstrukcja ekonomicznie najbliższa jest obligacji dającej udział w zysku, przy czym data spłaty zależy od założycieli, którzy do momentu spłaty uzyskują żadne lub symboliczne pożytki ze spółki. Mają zatem silną motywację zwrotu wkładu inwestorom (z ponad 20 proc. zyskiem), ale i pewność, że przedwczesna konieczność spłaty nie zagrozi spółce.
– Chcieliśmy pokazać nowe możliwości inwestowania w startupy. Uważamy, że interesy mniejszościowych inwestorów crowdowych powinny być chronione w sposób znany ze świata venture capital. Chcemy wypracować nowy standard – taki jak konstrukcja SAFE wypromowana w USA przez YCombinator. Ten nowy standard daje efektywność i przejrzystość zasad. Nadzór właścicielski ze strony rozdrobionych akcjonariuszy mógłby okazać się paraliżujący dla spółki. W modelu Forc.ee dotyczy on wyłącznie obszarów konfliktowych z założycielami – wynagrodzeń i ew. przepływów do podmiotów powiązanych (te decyzje przedstawiciel inwestorów crowdowych w radzie nadzorczej może samodzielnie zablokować) – mówi Piotr Łuszczek, wiceprezes zarządu Forc.ee.
Oczywiście decydujący głos dotyczący rozwoju biznesu przypada wciąż założycielom i twórcom spółki. Jedynie regulacje dotyczące zakończenia inwestycji mają prowadzić do wyjścia wszystkich inwestorów w ramach jednej transakcji, po maksymalnej rynkowej cenie.
Realne podejście
Zdecydowaliśmy, że najistotniejsze dla inwestora będzie przekonanie o tym, że biznes, w który inwestuje ma realne szanse na rozwój. Nie chcieliśmy przyjmować założeń, które podają często inne spółki, na przykład o planowanym debiucie na NewConnect w nieokreślonym czasie. Zdecydowaliśmy się zatem na bardzo realne pokazanie możliwości i zbudowanie odpowiedniej strategii wyjścia z inwestycji.
– Chcemy wspierać spółki, które docelowo staną się duże i tym samym atrakcyjne dla inwestorów z głębokimi kieszeniami, w szczególności branżowych. Wejście na NewConnect nie zapewnia płynności, jeśli spółka pozostaje mała. Zabezpieczeniem wysokiej, rynkowej ceny przy wyjściu w ramach M&A jest konstrukcja ograniczająca możliwość zbywania akcji przez założycieli w inny sposób niż w ramach prawa pociągnięcia (drag along), przy czym każdemu inwestorowi crowdowemu przysługuje prawo złożenia kontroferty – dodaje Piotr Łuszczek.